Cześć! w końcu zebrałam się, żeby dodać post odnośnie tego, co ostatnio mnie dość zainteresowało. Jest to makijaż, który stwarza iluzję, na przykład jak mój - efekt ,,oderwanej głowy". Skąd to mi przyszło do głowy? Buszując po internetach natknęłam się na zdjęcia właśnie z takim makijażem, jednak były inne wzory, które niespecjalnie wpadły mi w oko. Na instagramie znalazłam taki właśnie sposób na wykonanie tego. Bardzo mnie zaciekawił, więc zainspirowałam się nim i oto powstało takie "coś". Dosyć niedawno dodałam na swojego facebooka i instagrama podobne zdjęcie. Padło wiele pytań : "jak?", "to jakiś program, czy ty to zrobiłaś" itp.. W takim razie dzisiaj odpowiem na te pytania krótkim i nieskomplikowanym tutorialem, dotyczącym właśnie tego make up'u.
KROK 1.
Na szyi wyznaczyłam odkąd dokąd będzie ta "urwana" część cieniami do powiek. Użyłam czerwonego, pomarańczowego z domieszką brązowego. Nie nakładałam cienia równomiernie, ale tak, żeby miejscami był ciemniejszy. Mniej więcej na środku nałożyłam trochę ciemniejszy cień dla lepszego efektu. Wygląda to mniej więcej tak:
KROK 2.
Następnie zrobiłam kontury zmazując cień płynem micelarnym przy pomocy wacika kosmetycznego. Dodałam też więcej ciemniejszych akcentów, w celu uzyskania bardziej przestrzennego efektu:
KROK 3.
Obojczyki! Zaakcentowane i podkreślone fioletowym i różowym cieniem wyglądają wyraźnie i wydają się nieco poobijane. Przestrzeń między żuchwą a malunkiem na szyi wypełniłam czarną farbką do twarzy. Przy okazji można tym podkreślić kształt swojej twarzy. :)
KROK 4.
Ważne w tym makijażu jest pokreślenie twarzy, a konkretniej oczodołów, czy kącików oczu. Zrobiłam to fioletowym i różowym cieniem, przez co moja twarz wydaje się jakby lekko posiniaczona. Teraz wystarczy jakieś czarne tło i nie zostaje nic innego jak pstrykanie sobie selfie "z oderwaną głową". :)
U mnie efekt był taki, sami oceńcie:
Do następnego posta, 5!

















